Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
malajnaina
Stwierdzam więc ostatnio, że doszedłszy do granicy, pozostaje mi tylko przy tej granicy biwakować albo zawrócić, możliwie też szukać przejścia czy wyjścia na nowe obszary. Potrzeba spuszczenia z tonu, dystansu, a możliwie też innego języka, do rozmawiania z sobą samym. Chyba już nie mogłem pójść dalej, ścigając absolut czy w poszukiwaniu chwytu jednego, zasady ogólnej, formuły i zaklęcia, które by mi pozwoliło uregulować całe moje życie za jednym zamachem. Doszedłem do granicy nie tylko artykułowanego (...), ale i nieartykułowanego (moje skromne przeżycia mistyczne, a także parapsychologiczne, czy też może po prostu fizjologicznie i psychicznie, psychofizycznie patologiczne, jak kilka kryzysów, w których doświadczyłem fizycznie depersonalizacji, transu czy czegoś w tym rodzaju być może nie są to granice absolutne, ale na pewno granice osobnicze, może i czuję, że w tę stronę poszedłem wystarczająco daleko, to znaczy: stwierdziłem, że nie znalazłem niczego, co by mi zadanie rozwiązało, a jednocześnie, że obstawanie przy tej stronie prowadzi do czegoś niedobrego pod każdym względem. Oczywiście nie muszę się chyba zastrzegać, że nie żałuję, a bogactwo doświadczenia zdobyte w ten sposób jest niezmierne i niezmiernie dla mnie pożyteczne).
— Sławomir Mrożek, Dziennik tom 1 - 1962-1969
Reposted frommhsa mhsa viaSilentForest SilentForest

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl